Za mną dzisiaj ciężki dzień... z prozaicznego powodu: dzisiaj walczyłam ze światem jeżdżąc miejskimi środkami transportu. Nie jestem rozkapryszona ale fakt jest taki, że jeżdżę autem i taka wycieczka to dla mnie wyzwanie. W sumie dałoby się to przeżyć gdyby nie kilka faktów :).
Mieszkam na wsi - oznacza to, że aby dostać się do miasta na godzinę 9.00 musiałam wstać o 6.00 i już o 7.02 jechałam autobusem. Pobudka masakra. Potem okazało się, że to było nawet miłe przeżycie- rześki poranek, radośni, jeszcze nie zmęczeni dniem ludzie, podsłuchiwanie rozmów innych i ich zmagań z problemami dnia codziennego... To była ciekawa socjologicznie podróż :)
Akurat dzisiaj wypadał ten dzień, kiedy miałam dwa spotkania poza biurem oraz wycieczkę do księgowości... Jak się domyślacie mało tego, że nie wiedziałam nic o nowych biletach (czasowe? i jakie drogie?) to jeszcze tylko orientacyjnie wiedziałam, jak jeździ komunikacja. To proste, wiem gdzie chce dojechać więc wsiadam jak coś przyjeżdża i jadę... A tu niestety nie jest tak różowo!! No ale nic. Nie o tym chciałam napisać, chociaż to też było ciekawym doświadczeniem.
Ale w tym całym dniu spotkałam wiele osób zupełnie obcych ze skrajnymi emocjami do innych ludzi...smutnych i złych i uśmiechniętych od ucha do ucha.
Była super radosna i uśmiechnięta Pani, która potem wracała ze mną wieczornym autobusem - robi tak dzień w dzień z radością, ciężkimi zakupami i miłą rozmową dla każdego.
Była "dziwna" Pani modląca się całą drogę i co chwila wykonującą znak krzyża i do tego młody chłopak, który pytał ją czy modlitwy działają i czy odkryła tajemnicę - Pani czytała modlitwę Tajemnica Szczęścia :)
I na koniec tego dnia, po kolejnym zabłądzeniu i wracaniu do przystanku pierwotnego, był też młody chłopak, który rozdawał każdej napotkanej kobiecie piękne słoneczniki... ot tak :) bo mamy wciąż lato i świat jest piękny.
I jasne, że jestem zmęczona, bo się zgubiłam 1000 razy, bo się nachodziłam, bo gorąco, bo długo bo... bo...bo...
Ale obiecałam sobie, że będę robić sobie takie dni bez samochodu właśnie po to by pobyć z innymi ludźmi. I nie chodzi o ludzi w ulubionych miejscach, nie chodzi o znajomych, tylko o takich zupełnie obcych, nawet tych smutnych. I następnym razem ja dam komuś kwiat słonecznika :) Bo przecież lato może być każdego dnia :)