chodzi oczywiście o przygotowanie domu do zbliżających świąt... wielkie szycie i "produkcja" ozdób nastąpi w ten weekend i oczywiście będzie relacja z naszych poczynań a może nawet jakiś tutorial powstanie bo pomysłów całe morze :).
Tymczasem kilka zdjęć inspiracyjnych na ten czas rysowania i wymyślania...w magicznym projektowym zeszycie :)
poniedziałek, 3 grudnia 2012
środa, 21 listopada 2012
A u mnie na przekór jeszcze nie święta :)
Jeszcze odrobina jesieni, kolorów jesiennych, zapachów jesiennych i jesiennych mgieł.
Zima przyjdzie tak czy siak :) Wtedy będzie dużo czasu na białe, na mikołaje i na inne świąteczne klimaty.
Do końca listopada jeszcze "obchodzimy" jesień.
Szukamy jej w wielu miejscach najchętniej koło domu. Mieszkamy na naszej wsi 1,5 roku. Niby wiele znamy a ciągle odkrywamy nowe miejsca w lesie. Las jest piękny. To rezerwat przyrody. Z rwąca rzeką i wiszącymi kładkami nad nią. Z masą dróżek i ścieżynek i pięknych starych drewnianych domów ukrytych właśnie w lesie. Klika zdjęć poniżej właśnie z takiego spaceru.
Zima przyjdzie tak czy siak :) Wtedy będzie dużo czasu na białe, na mikołaje i na inne świąteczne klimaty.
Do końca listopada jeszcze "obchodzimy" jesień.
Szukamy jej w wielu miejscach najchętniej koło domu. Mieszkamy na naszej wsi 1,5 roku. Niby wiele znamy a ciągle odkrywamy nowe miejsca w lesie. Las jest piękny. To rezerwat przyrody. Z rwąca rzeką i wiszącymi kładkami nad nią. Z masą dróżek i ścieżynek i pięknych starych drewnianych domów ukrytych właśnie w lesie. Klika zdjęć poniżej właśnie z takiego spaceru.
takie stosy układane dla ozdoby urzekają mnie absolutnie
została tylko brama - ogrodzenia nie ma, nie jest potrzebne... brama stara i piękna
i dom - stary, drewniany, skrzypiący...
niedziela, 11 listopada 2012
Stereotypy...
Tym razem jesiennym niedzielnym wieczorem właśnie o nich. Już jakiś czas temu prowokowała mnie tym tematem Aga (już Wam ją "sprzedawałam" :)) na swoim blogu.
Opierałam się trochę bo jednak temat kontrowersyjny a może nie sam temat co moje podejście.
Chodzi o to, że staram się jak mogę nie wkładać do głowy moim dzieciom tak powszechnym i częstych w naszym społeczeństwie stereotypów.
A wbrew pozorom otaczają nas one mocno i czasem zaciskają pętle dość mocno.
Chodzi o to, że staram się jak mogę nie wkładać do głowy moim dzieciom tak powszechnym i częstych w naszym społeczeństwie stereotypów.
A wbrew pozorom otaczają nas one mocno i czasem zaciskają pętle dość mocno.
Nie ma znaczenia czym bawi się chłopiec a czym dziewczynka - chodzi o to żeby się dobrze bawili. Kto powiedział, że faceci nie płaczą? Płaczą! I dobrze bo inaczej byliby kompletnie nie wrażliwi. Dlaczego kobieta musi umieć gotować? Nie musi. Ja nie umiem i żyję - nadal jako kobieta. Dlaczego jest tak, że chłopcy zawsze mają smutne, szaro granatowe ubranka - czasem pojawia się bohater kreskówki. Tak musi być? Skąd wiadomo, że jak kierowca nie radzi sobie na drodze to z całą pewnością to baba!!!!??? Jeżdżę samochodem świetnie - nie raz słyszałam to z ust właśnie facetów a 80% przypadków "sierot" na drodze spotykanych przeze mnie to mężczyźni.
Takich przykładów mogę wymieniać całą masę...
Takich przykładów mogę wymieniać całą masę...
W sumie nawet nie wiem skąd wzięła się we mnie taka drażliwość pod tym względem.
Może dlatego, że wiele rzeczy w życiu zrobiłam "pod prąd". Z niektórych jestem dumna, inne uważam za totalną porażkę ale wszystkie one ukształtowały i dalej kształtują mnie.
Wiele razy podejmowałam decyzje "niestandardowe" z których zdawałam sobie sprawę a przede wszystkim z ich konsekwencji. Decyzje te były dobre dla mnie ale łamiące stereotypy. Zaczęłam życie na nowo sama z dwójką dzieci w wynajmowanym mieszkaniu...Moi najbliżsi nie mogli zrozumieć takich decyzji bo nie myśleli o mnie tylko w swoich stereotypach. Było ciężko, koszty duże, zrozumieli po roku...
Może dlatego tak dużą wagę przykładam właśnie do tego, żeby moje dzieci rozumiały, czym jest wkładanie nas w sztuczne normy spełniania oczekiwań innych od samego początku. Tłumaczę córce, że nie ma znaczenia ile kobieta ma lat, jeśli ma zgrabne nogi dlaczego nie może chodzi w krótkiej spódnicy po 50 -tce? Bo nie wypada?! Kto ustalił że nie wypada? Czyje oczekiwania spełnia? Swoje? Bliskich? Czy może "innych" których nie obchodzi kim jest i co myśli tylko jakiej długości ma spódnice....
Jeżeli wszyscy będą tacy sami, według tych samych, czasem kompletnie bez sensu nadawanych norm kształtowani to czy nasze społeczeństwo nie będzie smutne, nudne i szare? Nie chodzi mi o to, żeby łamać zasady kultury czy grzeczności ale nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka po tak wypada. Przez wiele stereotypów ograniczamy siebie sami i przestajemy wierzyć, że możemy coś zrobić. Czasem znaczymy znacznie więcej niż nam się wydaje i dużo więcej możemy.
Może dlatego, że wiele rzeczy w życiu zrobiłam "pod prąd". Z niektórych jestem dumna, inne uważam za totalną porażkę ale wszystkie one ukształtowały i dalej kształtują mnie.
Wiele razy podejmowałam decyzje "niestandardowe" z których zdawałam sobie sprawę a przede wszystkim z ich konsekwencji. Decyzje te były dobre dla mnie ale łamiące stereotypy. Zaczęłam życie na nowo sama z dwójką dzieci w wynajmowanym mieszkaniu...Moi najbliżsi nie mogli zrozumieć takich decyzji bo nie myśleli o mnie tylko w swoich stereotypach. Było ciężko, koszty duże, zrozumieli po roku...
Może dlatego tak dużą wagę przykładam właśnie do tego, żeby moje dzieci rozumiały, czym jest wkładanie nas w sztuczne normy spełniania oczekiwań innych od samego początku. Tłumaczę córce, że nie ma znaczenia ile kobieta ma lat, jeśli ma zgrabne nogi dlaczego nie może chodzi w krótkiej spódnicy po 50 -tce? Bo nie wypada?! Kto ustalił że nie wypada? Czyje oczekiwania spełnia? Swoje? Bliskich? Czy może "innych" których nie obchodzi kim jest i co myśli tylko jakiej długości ma spódnice....
Jeżeli wszyscy będą tacy sami, według tych samych, czasem kompletnie bez sensu nadawanych norm kształtowani to czy nasze społeczeństwo nie będzie smutne, nudne i szare? Nie chodzi mi o to, żeby łamać zasady kultury czy grzeczności ale nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka po tak wypada. Przez wiele stereotypów ograniczamy siebie sami i przestajemy wierzyć, że możemy coś zrobić. Czasem znaczymy znacznie więcej niż nam się wydaje i dużo więcej możemy.
I tu pojawia się tekst z Wysokich Obcasach Extra, który oprócz Agi sprowokował mnie również do napisania tych kilku słów. A chodzi o felieton "Żeński koniuszek". Sprawa wydaje się prosta: macie na wizytówkach napisane specjalista czy specjalistka? Dyrektor czy dyrektorka? Zwróciłyście uwagę na to? Szczerze ja nie. A w sumie dlaczego nie. W jakiś sposób to przecież oczywiste, że te końcówki powinny być żeńskie...
Tylko według niektórych wtedy mniej znaczą. Naprawdę? Czas przełamać i ten stereotyp. Zmieniam dzisiaj stopkę w firmowym mailu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















